witamy na doktorhouse.pl !

Wywiad! Hugh Laurie.

Wywiad! Hugh Laurie.

Jest pan Brytyjczykiem, a musi grać Amerykanina. To trudne?

Jest pan prywatnie podobny do doktora House’a?

Lubi pan wypróbowywać różnego rodzaju sporty.

Cały czas pan obrywa?





Jest pan Brytyjczykiem, a musi grać Amerykanina. To trudne?
Hugh: Nawet nie wie pan, jak bardzo. Muszę uważać na każde słowo, by jakoś ukryć mój akcent. Czyli – nie tylko uczę się tekstu, ale muszę przez cały czas powtarzać go w głowie, by uzyskać rezultat, który zadowoli amerykańskich widzów.
Ostatnio jakiś internauta skrytykował mnie, że śmieję się z brytyjskim akcentem. I weź tu usatysfakcjonuj każdego.

Lubi pan wypróbowywać różnego rodzaju sporty.

Hugh:To prawda. Ostatnio polubiłem boks. Uprawiam go już rok i wciąż jestem żałosny. Kilka razy widziałem już nawet gwiazdki przed oczami. Zazwyczaj wchodzę na ring i jedyne, co zdążę powiedzieć to „proszę nie w twa...” oraz „gram w seria...”, a potem jest łup i moje zejście z ringu.


Cały czas pan obrywa?

Hugh:Prawie. Mam pewną trudność z biciem ludzi. Zostałem nauczony, że przemoc to najgorsze rozwiązanie. Więc, kiedy jestem na ringu i pojawia się kilka sekund, gdy przeciwnik jest odsłonięty, a ja powinienem zaatakować, w mojej głowie pojawia się głos „Proszę, nie bij tego miłego pana”. Zaraz potem drugi głos mówi: „Jeśli uderzysz tego pana, on uderzy cię mocniej!”.


Jest pan prywatnie podobny do doktora House’a?

Hugh:Ani trochę. Nie kuśtykam, nie bywam posępny, ani pochmurny. Jestem wielkim optymistą i ogromnie pogodną osobą. House to moje totalne przeciwieństwo i każdy na planie może to potwierdzić.


Jak pan sobie radzi z sukcesem ? Przecież pan nie cierpi medialnego szumu...

Hugh:Zgadza się. Jestem strasznie podejrzliwy, co oznacza, że z wielką nieufnością podchodzę do takich rzeczy, jak sukces, sława itp. Dlatego nie ruszają mnie te wszystkie teksty, jakim to jestem „najlepszym lekarzem telewizyjnym”, „najseksowniejszym lekarzem” albo, co ostatnio wyczytałem – „lekarzem, którego widzowie najchętniej zobaczyliby w bokserkach”.


I nie ucieszył się pan z tytułu oficera Orderu Imperium Brytyjskiego?

Hugh:Żartuje pan?! Byłem zaszczycony jak cholera, przynajmniej do chwili, gdy się tam zjawiłem. Kiedy królowa, którą widziałem z bliska przez jakieś dwie sekundy, nadawała nam tytuły, zrobiło mi się głupio. Przed nadaniem tytułu oficera zawsze się czyta, za co jest to wyróżnienie. Przede mną było dwóch jegomościów, który dostali swoje tytuły za „rozbrojenie bomby pod silnym ostrzałem wroga i tym samym uratowanie wielu żyć ludzkich”. A potem jestem ja, który otrzymuje swój tytuł za „zasługi dla brytyjskiej kultury i rozrywki”. Myślałem, że się spalę ze wstydu!


Ludzie chyba lubią przyznawać panu tytuły i funkcje, bo rok temu został pan także jednym z producentów serialu „Dr House”.

Hugh:I nie wiem dlaczego. Nie mam władzy producenta na planie. To tak jakbym dostawał tytuły za staż. Jeszcze kolejne pięć lat i może zostanę reżyserem? Amerykanie nie wiedzą, jak my Europejczycy reagujemy na tak poważne tytuły. Pamiętam zdziwienie ekipy, gdy zacząłem zabierać głos na zebraniach producenckich. To jedna z moich przypadłości. Nie potrafię się zamknąć i jeśli już mam coś do powiedzenia, to powiem.


Ale pracował pan już z groźniejszymi drapieżnikami.

Hugh:Mówi pan o „Stuarcie Malutkim”?

 

W jednym z najpopularniejszych seriali na świecie gra pan lekarza. Sam jednak zrezygnował pan ze studiów medycznych.

Hugh:Owszem. To nie było dla mnie. Rozczarowałem tym mojego ojca, który jest lekarzem. Tym bardziej pewnie denerwuje go fakt, że moja najbardziej znana rola telewizyjna to rola lekarza. Ale na szczęście trzech aktorów z obsady jest po medycynie, więc mamy trochę łatwiej.


Po pięciu latach serialu jest pan w stanie samodzielnie zdiagnozować jakąś dziwną chorobę?

Hugh:Mógłbym spróbować, ale nie wiem, czy pacjent by przeżył. Nie oszukujmy się. Ja mam mózg wielkości orzecha i jestem w stanie zapamiętać te wszystkie mądre słowa przez 30 minut, potem znów muszę je powtarzać. Następnego dnia nic nie pamiętam.


Pracuje pan w USA, ale rodzina pozostała w Anglii.

Hugh:Tak. Wpadam do Stanów tylko po to, by kręcić House’a. Przeniesienie mojej rodziny na ten duży kontynent jest niemożliwie. Moi synowie są w takim wieku, że nie ma siły, by ich do czegoś zmusić. Mają swoje zespoły muzyczne, a ja nie chcę być męską wersją Yoko Ono, która rozbija rockowe kapele. Tam mają swoje życie, występują w amatorskich teatrach, grają w rugby. Nie mógłbym im tego zrobić.


Co więc skłoniło pana do zakupu domu w Los Angeles?

Hugh:Po pięciu latach wszyscy dorośli. Moi synowie pokończyli szkoły, a córka oznajmiła, że jej jest wszystko jedno. Musi pan pamiętać, że jest nastolatką dorastającą w zimnej i ciągle mokrej Anglii. Nie znam nastolatka, który odmówiłby wyrwania się od czasu do czasu z tej deszczowej krainy, do krainy ciągłego słońca. Tak więc kupiłem dom.


Jest pan znany z tego, że lubi ekstremalne zabawy i szybkie maszyny. Zwłaszcza motory.

Hugh:Nie tak dawno jeden z moich znajomych próbował mnie zarazić bakcylem latania. Wmawiał mi, że nie ma nic lepszego niż złapanie za ster i pilotowanie małego samolociku. No więc powiedziałem sobie: „Cholera, czemu nie?”. Podczas jednej z imprez okolicznościowych miałem przyjemność pilotować samolot bojowy. Pilotować to może za dużo powiedziane. Byłem asystentem pilota, czyli siedziałem, wciskałem guziczki i przez chwilę trzymałem drążek. Taka frajda dla VIP-ów, żeby przy grillu ze znajomymi było się czym przechwalać. Finał jest taki, że wymiotowałem na raty przez jakieś 45 minut. Po moim trzecim podejściu usłyszałem tylko w słuchawce głos pilota: „Jeśli będzie pan to robił jeszcze raz, czy może pan wyłączyć mikrofon? Będę wdzięczny!”. Po tym doświadczeniu, będę latać co najwyżej biznes klasą.


Miał pan kiedyś wypadek motocyklowy?

Hugh:Kiedy miałem 17 lat, zaliczyłem bolesny upadek, co przykuło mnie na jakiś czas do wózka inwalidzkiego. To była głupota z mojej strony, bo chciałem się popisać przed dziewczyną, pokazując jej jak nisko mogę przechylić motor. Wie pan, chciałem jej zaimponować w wiadomym celu. Skończyło się to źle. Od tego czasu nic mi już się nie przytrafiło. Po części dlatego, że jeśli zrobi się to raz, twój umysł wysyła wiadomość „Au, to bolało, już tak nie chcę!”


Nie tak dawno w telewizyjnym programie Jaya Leno popisał się pan umiejętnościami muzycznymi.

Hugh:Grywam trochę, a nawet dużo. Jestem członkiem zespołu „Band from TV”, z którym okazyjnie gram, by się odstresować. Ostatnio nasz mały projekt trochę urósł. Nagraliśmy nawet jeden cover, który został wykorzystany w jednym z odcinków „Dr. House’a”. Tytuł tego utworu to: „You can’t always get what you want” grupy Rolling Stones.

Skład waszego zespołu jest raczej niecodzienny.

Hugh:To prawda. Należą do niego m.in.: grający na perkusji Greg Grunberg z serialu „Herosi” czy Jesse Spencer, który gra ze mną w „Dr. Housie”. Naszym gitarzystą jest James Denton z „Gotowych na wszystko”. To właśnie jest niezwykłe w naszym zespole, że składa się z gwiazd telewizji. Nigdy jednak nie jesteśmy aż tak zapracowani, żebyśmy nie mieli czasu się spotkać i zagrać kilku odjazdowych kawałków. Nie oszukujmy się, każdy ma swój sposób na stres.

 

źródło: "Rzeczpospolita"


666longer666, 23-03-2011, odsłon: 2532
Komentarze
oloka96 (66)
(24-03-2011, 17:07:33, IP: 77.254.x.xxx)
dzięki 666longer666 za dodanie tego wywiadu, przyjemnie mi się czyta takie rzeczy :D
666longer666 (6)
(24-03-2011, 18:00:18, IP: 83.10.x.xxx)
przyjemnie słucha również i ogląda. zobaczcie na yt (BBC) np. ZDENERWOWANA-
A Bit of Fry and Laurie :D
http://www.youtube.com/watch?v=aL3T2BWJ79A&feature=related
dragonfly (0)
(24-03-2011, 18:25:37, IP: 188.33.xxx.xxx)
Ostatnie pytanie do Hugh powinno być: "czy nie wkur..a pana że ósmy rok musi pan odpowiadać na te same pytania?"
oloka96 (66)
(24-03-2011, 18:37:00, IP: 77.254.x.xxx)
chyba ósmy sezon, ale co do resszty się zgadzam
666longer666 (6)
(24-03-2011, 19:31:16, IP: 83.10.x.xxx)
każdy tak ma..
aktor..
666longer666 (6)
(24-03-2011, 19:42:45, IP: 83.10.x.xxx)
Kto wie kiedy ta piosenka leciała??

The Rolling Stones - "As Tears Go By"

konkursowo ;p;p
dragonfly (0)
(24-03-2011, 20:29:26, IP: 109.243.xxx.x)

A co jest do wygrania? ;d

Jasne, że każdy. To nie kwestia aktorów a nieudolnych dziennikarzy. A wystarczyłoby chociażby wybrać 10 najciekawszych pytań od internautów i wywiad cacy.  
666longer666 (6)
(25-03-2011, 15:03:40, IP: 83.5.xxx.xxx)
do wygrania.. Pochwała :D
i to że znasz dobrze serial Doktor House :D

a tak w ogóle to Heath Leder w Mrocznym Rycerzu był wspaniały.. Szkoda, że zmarł.
dziś Mroczny Rycerz na TVN o 20.00
dragonfly (0)
(25-03-2011, 17:56:47, IP: 109.243.xxx.xxx)
Raczej umiejętność "wyguglowania" i fakt że piosenka mi się podoba ;)
Ostatni odcinek 5 serii, sama końcówka.

No to pozdrawiam wszystkich którzy mają telewizor ;p
666longer666 (6)
(26-03-2011, 09:57:50, IP: 83.10.x.xx)
Nie wiem jak tak szybko zgadłeś ale masz racje:) chodziło o ślub Chase'a i Cameron:)
Wczoraj Joker był.. przepięknie to zagrał..
dragonfly (0)
(26-03-2011, 12:56:15, IP: 188.33.xxx.xxx)
Nie "zgadłeś" a "zgadłaś", reszta się zgadza ;)
666longer666 (6)
(26-03-2011, 13:10:26, IP: 83.10.x.xx)
aha:D sory :)
Housik_ (10)
(29-03-2011, 17:56:12, IP: 78.88.xx.xx)
Super wywiad muszę przyznać miły jest Hugh ma to coś w sobie jego wypowiedzi on tylko w połowie jest podobny do House fakt cięzka praca aktora i szczególnie ten akcent ile to trzeba się namęczyć aby nie dało się poznać że to Brytyjczyk niezłe co zobaczymy jak się skończy sezon 7 oby był zaskakujący oby i potem sezon 8 i tak bez końca.

eXTReMe Tracker